Linia ciągła

18 - 22 maja 2022
Pracownia Wschodnia

Iwona Zawadzka

“Słowo”

Refleksja oraz wywołane nią uczucie, które narodziły się podczas kontemplacji górskiego pejzażu u podnóża Himalajów stały się zalążkiem tej opowieści.

W zgiełku i chaosie otaczającego nas świata zapomnieliśmy o tym, co nas naprawdę karmi i odżywia. Zapomnieliśmy, że mamy duszę, która pod warstwami iluzji cierpliwie czeka, aż ją dostrzeżemy. Kiedy jednak uda nam się ją rozpoznać, wyruszamy w niezwykłą podróż w głąb siebie, w kierunku, skąd nas woła. Do miejsca, w którym wszystko się zaczyna. Do źródła..

Każdy, kto tego doświadczył wie, że dusza potrzebuje przestrzeni, by móc się w pełni objawić. Tym miejscem jest nasze własne wnętrze do tego użyczone. By tam dotrzeć, wystarczy się zatrzymać. I zacząć po prostu być. Nie zawsze jest to jednak proste. Za bardzo przywiązaliśmy się do własnych wyobrażeń przesłaniających prawdziwy obraz rzeczywistości. Jeśli chcemy go ujrzeć, musimy przedrzeć się przez gąszcz zasłon. Za nimi kryje się miejsce, w którym możemy usłyszeć tylko ciszę i doświadczyć jedynie pustki..

Obrazy wyłoniły się z tej ciszy. Są zapisem dochodzenia do pustki, w której wszystko pojawia się w nieskrępowanej, wolnej od zniekształceń formie, bez filtrów i ram, wolne od narzuconych schematów. Bo tylko wtedy możemy ujrzeć rzeczy takimi, jakimi są. A to całkowicie zmienia perspektywę, z jakiej patrzymy na życie i sprawia, że zmieniają się relacje z samym sobą i ze światem. Zaczynamy dostrzegać, że w istocie jesteśmy twórcami rzeczywistości. Tworzymy z „niczego”. Dochodzimy też do tego, że świat zewnętrzny jest lustrzanym odbiciem tego wewnętrznego. Niczym więcej. Otwiera się przestrzeń wolności wyrażonej w czułości do tego, co jest i takiego, jakim jest. Pojawia się akceptacja.

Proces twórczy to misterium dotykające tego, co niepojęte, rządzące się swoimi zasadami. Nie możemy mieć nad nim kontroli. To zjawisko spoza umysłu, a nawet spoza czasu i przestrzeni. Jedyne, co możemy zrobić, to pozwolić się temu wyrazić takim, jakim się objawi i pozwolić temu wybrzmieć. Możemy być obserwatorami własnego procesu twórczego. Nie nazywać, nie definiować, nie ograniczać. Wystarczy w ciszy i milczeniu patrzeć i podziwiać, bo dotykamy nieskończoności zawierającej w sobie wszystko. Po prostu być obecnym, ponieważ tworzymy zawsze w chwili obecnej, a nasze życie jest ciągiem połączonych chwil, jak tytułowa linia ciągła będąca ciągiem ściśle połączonych punktów rozciągających się w nieskończoność. Bez początku i bez końca.

Obrazy wyłaniające się z bezmiaru są materialnym zapisem doświadczeń będących punktami na tej linii. Dzięki temu możemy podążać za tym, co przepływa. Przyjrzeć się z bliska zjawisku, które zaistniało w drugim człowieku i w pewnym momencie uświadomić sobie wrażenie, że to zjawisko jest też integralną częścią nas samych, że jest od zawsze częścią i naszego doświadczenia. A teraz jedynie je rozpoznaliśmy. 

Inspiracją do zapisania powyższego Słowa było spotkanie z Iwoną Zawadzką i jej wyjątkową twórczością oraz towarzyszące mu niezwykłe i niecodzienne rozmowy. Za co dziękuję. Z ogromną też przyjemnością się tym dzielę..

Aleksandra Szumniak

Zdjęcia z ekspozycji